niedziela, 22 czerwca 2014

4. Zobaczymy się w przyszłości



Zapukała w solidne, dębowe drzwi. Po chwili usłyszała odgłos kroków. Schowała się za boczną ścianą, bojąc się, że mogła się pomylić i otworzy jej ktoś z rodziny Louis’a, a nie on sam. Okolica o tej godzinie wydawała się opustoszała. Spokój przecinał od czasu do czasu świergot ptaków w pobliskich drzewach. Usłyszała jak ktoś uchyla drzwi i zobaczyła, iż na zewnątrz wychynęła znajoma postać. Wyszła z ukrycia, otrzepując się z tynku osiadłego na rękawie jej kurtki. Gdy uniosła głowę ich spojrzenia się skrzyżowały. Cisza jaka w tamtej chwili między nimi zapanowała, wydawała się rozprzestrzeniać niemal na całą ulicę. Jak gdyby nikogo poza nimi nie było, nic nie istniało. Wszystko zniknęło. Bo oto znowu ona się pojawiła i Louis nie wiedział, czy się cieszyć, czy bać się tego, co może wyniknąć z ponownego spotkania.
- Cześć.
- Cześć.
- Dawno cię nie-
- Wiem. Dwa lata – przerwała mu i delikatnie się uśmiechnęła.
- Nic się nie zmieniłaś.
- Dzięki…
- To nie był komplement. Dosłownie:  n i c  się nie zmieniłaś. Mam dobrą pamięć – Thea zamarła, jednak szybko się otrząsnęła po uwadze młodego Tomlinsona. Nie mogła pokazać, że coś zbiło ją
z tropu.
- Louis, ludzie w moim wieku już się tak nie rozwijają. Będę wyglądać podobnie przez następne kilka lat. W przeciwieństwie do ciebie. Niech tylko spojrzę! Czy mi się zdaje czy podskoczyłeś o dobre pięć centymetrów? – wykrzyknęła, teatralnie wymachując rękami.
Chłopiec od razu stracił zainteresowanie wcześniejszym tematem. Wypiął dumnie pierś i powiedział głosem na tylko głębokim, na ile stać było dziesięciolatka:
- Sześć i pół.
- Ho ho! Nieźle, całkiem nieźle. Jeszcze chwila, a mnie przerośniesz.
- A wtedy cię zatrzymam i już nigdy mi nie znikniesz – odpowiedział zachwycony tą wizją Louis.
Thea wybuchnęła śmiechem, który skutecznie rozładował napięcie panujące między nimi.

***
Za oknem jeszcze mocno świeciło słońce, a mimo to nie dawało ciepła. Louis i Thea schowani pod ciepłym kocem oglądali program muzyczny, przekrzykując się, który zawodnik powinien wygrać. Dziewczyna z pozoru całkowicie pochłonięta losami bohaterów odcinka, cały czas w myślach pilnowała się z czasem. Wiedziała, że zostało jej może kilkanaście minut do powrotu rodziny Louis’a. Zawsze jednak wolała odejść wcześniej. Taka rezerwa dodawała jej pewności, że ze wszystkim zdąży, że wszystko kontroluje. Spojrzała na chłopca, którego głowa opierała się o jej ramię. Żal było go opuszczać, ale nie miała wyboru. Poruszyła się delikatnie, chcąc zwrócić na siebie uwagę towarzysza.
- Muszę już iść – oznajmiła ze spokojem. Chłopiec od razu podniósł głowę i spojrzał jej prosto w oczy. Zobaczyła na jego twarzy smutek wymieszany ze złością.
- To bez sensu. Przychodzisz i zaraz odchodzisz. Pojawiasz się i znikasz. Mówisz, że jesteśmy przyjaciółmi, ale nie chcesz ze mną zostać dłużej niż godzinę. Opowiadasz mi o rzeczach, których wcale nie ma. Skąd mam wiedzieć kim jesteś? Jesteś dziwna i czasami się boję – każde zdanie wypowiadał coraz głośniej. – Nie mogę już… Powiedziałem im!
- Co? – Thea zamarła. – Louis, co powiedziałeś  i komu?
Jego oczy się zaszkliły. Kręcił głową, siedząc obok niej. Czuła, że jest roztrzęsiony i nie potrafi pozbierać myśli.
- Ja… nie potrafiłem dotrzymać naszej obietnicy – załkał. – Któregoś dnia nie wytrzymałem i opowiedziałem o tobie moim kolegom ze szkoły. Im dłużej mówiłem, tym było gorzej. Zaczęli się śmiać. Przezywać mnie od dziwaków i nawiedzonych. Oni nie uwierzyli, rozumiesz? Wyśmiali mnie i zostawili.  Już nikt się ze mną nie przyjaźni. Przez ciebie! A ty się nie pojawiałaś i sam zacząłem o sobie myśleć jak o świrze. Nienawidzę tego! Czemu tutaj jesteś Thea, czemu?
Louis wstał z kanapy i wlepił w nią oskarżycielski wzrok.
To jej wina. Poczuła ciężar na sercu.
- Uspokój się! Nie przejmuj się nimi. Powiedz, że to był tylko żart, że chciałeś ich wkręcić. Cokolwiek! Poradzisz sobie – położyła mu rękę na ramieniu. - Widzisz mnie. Ja naprawdę istnieję, niczego sobie nie zmyśliłeś. Zrobiłeś błąd, opowiadając im o tym wszystkim, ale da się to naprawić. Nawet jeśli oni nie będą chcieli się z tobą przyjaźnić, to kiedyś znajdziesz wspaniałych ludzi, którzy będą z tobą nawet, gdy zaczniesz mówić kompletne brednie. Uwierz mi. Głowa do góry Louisie Tomlinsonie. Czeka cię wielka przyszłość.
Pokiwał powoli głową, rękawem bluzy wytarł słone łzy i stanął na baczność, jakby zaraz miał składać przysięgę.
- Okej – odpowiedział.
- Świetny z ciebie chłopak, Louis – poklepała go po plecach, a on lekko się zaczerwienił.
- Policzyć do trzech?
- Tak – potwierdziła Thea, zdumiona jego nagłą zmianą.
Zamknął oczy, a na jego twarzy wykwitł uśmiech, kontrastujący z mokrymi śladami po płaczu. Kiedy skończył, otworzył oczy, a jej już nie było. Zniknęła niczym duch.
- Tylko wróć – wyszeptał. Usiadł ponownie na kanapie i sięgnął po pilot, leżący obok miejsca, gdzie jeszcze kilka minut temu siedziała Thea. Jednak, kiedy brał do ręki przedmiot, coś przykuło jego uwagę. Zrzucił koc na ziemię, a jego oczom ukazało się zdjęcie. Przedstawiało pięciu mężczyzn, stojących tyłem do osoby, która ich fotografowała. Każdy z nich opierał ręce na ramieniu sąsiada. Na drugim planie widać było tłum ludzi i kolorowe światła. Louis pomyślał, że dziewczyna musiała to zgubić. Chłopiec jeszcze nie zdawał sobie sprawy, iż Thea Haynes nie robiła niczego przez przypadek.

Bradford, 16 lipca 2005 r.

Stała w pokoju Zayna, patrząc jak jego klatka piersiowa rytmicznie się unosi i opada. Przez chwilę wahała się czy go budzić. Jednak odrzuciła wszelkie wątpliwości. Musiała trzymać się określonego planu.
- Zayn? – szturchnęła go w ramię. – Wstaniesz? Wiem, że jest późno, ale proszę cię, obudź się.
Rytmicznie dźgała go palcem w rękę z nadzieją, że to wystarczy. Jednak jedyną reakcją chłopca była zmiana położenia ciała. Teraz leżał do niej odwrócony plecami. Westchnęła i przez chwilę zastanawiała się nad alternatywną metodą budzenia, która nie wiązałaby się z hałasowaniem. Sięgnęła do jego włosów i tarmosiła mu je kilka sekund. Zayn wolno otworzył oczy, by po chwili znów je zamknąć. Thea prychnęła zirytowana i poklepała go po policzku. Tym razem chłopiec się obudził. Zobaczywszy ciemną postać przy jego łóżku, przeraził się. Już chciał krzyknąć, lecz poczuł dłoń tuż przy swoich ustach.
- To ja, Thea – usłyszał. Rozluźnił się, a dłoń dziewczyny odsunęła się od jego twarzy.
- Która godzina? – mruknął niezadowolony.
- Druga rano – odpowiedziała współczującym tonem. Zayn spojrzał na nią potępiającym wzrokiem. Przeciągnął się i postawił nogi na grubym, niebieskim dywanie.
- Ty to masz wyczucie czasu. Z tego co pamiętam to najczęściej zjawiasz się, kiedy zdążę zasnąć.
- Hmm… Przepraszam. To jakby moja ulubiona godzina na odwiedziny – zażartowała. Chłopak wywrócił oczami, lecz po chwili się uśmiechnął.
- To co znowu? Będziemy słuchać muzyki? Śpiewać? Imitować taniec?
Już miała mu odpowiedzieć, żeby się nie wygłupiał, bo wszystkie te czynności mogą mu się kiedyś przydać, ale nagłe usłyszała jakiś głuchy odgłos. Nakazała Zaynowi, żeby zachowywał się cicho. Dźwięk powtórzył się. Theę przeszył nieprzyjemny dreszcz. Odwróciła się w stronę okna, skąd ktoś po raz trzeci zapukał w szybę. Tak bardzo chciała w tamtej chwili krzyknąć, ale wiedziała, że to by obudziło wszystkich śpiących w tym domu. Zayn ścisnął ją mocno za rękę. Oddychała szybko i głęboko, starając się uspokoić. Zobaczyła twarz.
Twarz chłopca, który wpatrywał się w nią z uśmiechem na ustach.
Wiedziała, że to znowu  o n. Pytanie tylko, czego chciał? Zobaczyła jak kiwa głową, dając jej znak, żeby wyszła na zewnątrz. Bała się, a nie powinna. „To tylko dziecko. Jakiś tam chłopiec. Tylko zwykłe dziecko”, powtarzała sobie w myślach, starając się utrzymać na chwiejnych nogach. Zrobiła krok w stronę drzwi.
- Nie chodź, Thea! – zawołał z przejęciem Zayn. Przystawiła palec do ust, dając mu znak, żeby nie podnosił głosu.
- Spokojnie. Poradzę sobie – uspokajała go. - Wygląda na to, że moja wizyta tutaj skończy się trochę szybciej niż planowałam.
- Proszę cię, zostań tutaj –błagał.
- Nie. Nie mogę.
- Kim on jest? Jednym z tych twoich przyjaciół?
- Idź spać, Zayn. Przepraszam – nie odpowiedziała mu na pytanie. Nie dlatego, że nie chciała. Po prostu  nie wiedziała, jak wytłumaczyć mu, że prześladuje ją dziecko i wykrzykuje rzeczy, które przyprawiają ją o dreszcze.
- Nie przepraszaj – odpowiedział cicho chłopiec, gdy wychodziła z pokoju. Zerknął w stronę okna, ale nie zobaczył tam nikogo. Opadł bezradnie na poduszki. Ile będzie musiał czekać do następnego spotkania? Najbardziej bał się tego, że ona już nigdy nie wróci.

Wyszła na zewnątrz. Noc nie należała do najcieplejszych, jednak fakt, iż nie padał deszcz, czyniło pogodę znośną. Nie mogła powstrzymać drżenia rąk i nóg. Na czole wystąpiły jej kropelki potu w miarę jak oddalała się od domu Malików. Z całych sił starała się opanować przyspieszone bicie serca. Nic nie pomagało. Dłonie zacisnęła w pięści i odetchnęła kilka razy.
- Gdzie jesteś? – odezwała się, dziękując w duchu, że przynajmniej jej głos nie zawiódł.
Usłyszała kroki, które z każdą sekundą stawały się wyraźniejsze. Nagle jej oczom ukazał się chłopiec, około trzynastoletni, który gdyby nie to, że przerażał ją samą swoją obecnością, wcale nie wydawał się straszny. Widziała go już wcześniej, tego była pewna. Wtedy, w Doncaster. Jednak teraz był o wiele wyższy i chudszy.
No tak – stwierdziła. - Minęły cztery lata.
- Musisz mi pomóc – oznajmił nieznajomy, jakby to było coś oczywistego.
Thea aż gotowała się ze złości. Nie wiedziała skąd biorą się te wszystkie emocje, ale denerwował ją ten chłopak, który mógł stanowić dla niej zagrożenie.
- Czemu miałabym się zgodzić?
- Bo znam twoją tajemnicę – wzruszył ramionami. Pomyślała, że czego jak czego, ale z całą pewnością nie brak mu opanowania. Jednak jego oświadczenie, nie zrobiło na niej należytego wrażenia. Na razie nie powiedział nic, co mogłoby świadczyć o jego wiedzy na temat podróż Theii. Zwykłe pogróżki.
- To czego chcesz? – zapytała, chcąc wyciągnąć od niego jakieś informacje.
Chłopiec uśmiechnął się półgębkiem i przez chwilę wydawało jej się, że kiedyś już coś takiego widziała. Jednak wspomnienie wyparowało z umysłu Theii tak samo szybko, jak się pojawiło.
- Nie tutaj. Zły czas. Złe miejsce. Zobaczymy się w przyszłości – każde słowo wypowiadał powoli i wyraźnie, żeby mieć pewność, iż dotrze do dziewczyny. Nie blefował. Znał jej tajemnicę. Thea poczuła jak jej żołądek się skręca. Chłopiec cofał się, nie odrywając wzroku od bezradnej postaci, stojącej pośrodku podwórka Zayna Malika.
- Raz.
Thea kręciła głową nie mogąc uwierzyć w to co widzi.
- Dwa.
Chciała go zatrzymać i wykrzyczeć mu, żeby przestał z niej kpić.
- Trzy! – słowo odbiło się echem w głowie dziewczyny, siejąc spustoszenie w jej myślach.
Jego już nie było.
Wdech. Wydech.
Zniknął.

 

  • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • • •

Nie wiem, czy jakikolwiek moje dodawanie rozdziału obejdzie się bez słów: "Przepraszam za opóźnienia". Jestem beznadziejna, wiem. Postaram się coś w tym kierunku zrobić. W końcu zbliżają się wakacje! Mam tylko nadzieję, że ktoś tu jeszcze został i to przeczyta. Dziękuję za 23 komentarze!! :) Jeśli ktoś z Was chciałby być informowany o następnych rozdziałach, to odsyłam do nowej zakładki -> Informowani. To chyba tyle.

Pozdrawiam
A.

15 komentarzy:

  1. O.M.G.- Tylko na ro mnie stać.Poprostu jest dużo ale jednak zajebi*cie mało słów które mogą określić ten rozdział jak i całą twoją twórczość.Nie mogę doczekać się następnego C;

    OdpowiedzUsuń
  2. Jejku hadjdjsmskslsnzbshjskakabs zakochalam sie w tym ff i licze ze dodasz szybko 5 ._. Za 8 dni mam urodzniny wiec wiesz, licze na rozdzial.
    kocham cie ❤❤

    OdpowiedzUsuń
  3. świetny rozdział, ale trochę się w tym już gubię :(

    OdpowiedzUsuń
  4. O jacie naprawde super rozdział i warto było tyle czekać już sie nie mogę doczekac nstepnego :D i pozdrawi :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny rozdział, naprawdę, przepraszam że nie bd się rozwodzić nad tym co mi się podobało, a co nie (chociaż wszystko mi się podobało, więc tego punktu i tak by nie było) ponieważ tak szczerze to mi się nie chce. Dobrze wiesz co lubię w Twoich opowiadaniach jeśli czytasz moje komentarze do tego bloga jak i do IWTBTS, więc myślę że bez sensu jest pisania tego samego. W każdym razie rozdział uważam za naprawdę udany, i mimo iż na początku miałam obawy co do Replay, to teraz myślę że wcale nie jest tu aż tak dużo mieszania, i da się to nawet ogarnąć, chociaż nie jestem pewna czy wszystko do końca pojmuję, ale bez różnicy, na razie myślę że tak :) Pozdrawiam
    ~Didi;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Z dnia na dzień coraz bardziej zakochuję się w Twoim blogu. Jest tak wspaniale opisany ? Tak , tak mogę napisać. Cóż rozdział naprawdę świetny. Nie będę się rozpisywać , bo pewnie sama wiesz , że wspaniale piszesz. Czekam na następny !

    OdpowiedzUsuń
  7. super ! Czekam na next :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny rozdział warto było czekać naprawdę warto:)/Martyna

    OdpowiedzUsuń
  9. O JEJKU *-* Świetne opowiadanie ! <3 Masz prawdziwy talent! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czekam na nexta i życze weny!
    Zapraszam do siebie!
    http://i-miss-everything-we-did.blogspot.com/
    http://thinking-empty.blogspot.com/
    http://i-hope-your-heart-is-strong-enough.blogspot.com/
    http://zwiastuny-doublenik.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie ma co ukrywadź! Masz talent! /ANA

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie martw się ;) ten kto kocha to opowiadanie, to moze czekać nawet 2 miesiące :) ale bardzo intryguje mnie ten 13- latek... jest inny... :) ale superrr :) chciałabym podróżować tak jak Thea :) i poznać swoich idoli. Mażenie fanów...

    OdpowiedzUsuń
  13. Cudne <3
    Nie mogę się doczekać następnego rozdziału!!!

    OdpowiedzUsuń
  14. asdfghjjhgfds to jest genialne!

    OdpowiedzUsuń

Szablon by S1K